Sojusz Lewicy Demokratycznej

Blogosfera

Latarką w półmrok - Treny majowe czyli trupy w szafie PO

Data dodania: 2015-05-04 18:02

Treny pierwszomajowe

 

Nikt, jak w Chicago, nie strzela już do robotników, choć są tacy, którzy strzelania nie wykluczają, co w Gdańsku brzmi szczególnie złowrogo.

Bronisław Komorowski broń myśliwską oficjalnie odłożył, co śmierdzi hipokryzją, ale obywateli, którym chce służyć ostrzelał po swojemu. Swoim podpisem skazał ich na pracę do 67 roku życia, dostatku pracy nikomu nie zapewniając. Sam też nowej nie szuka, bo kto zatrudni kogoś, kto od 25 lat żyje z podatków, które nakłada na innych. Żyje nie najgorzej, podobnie niepracująca żona, wiec nic dziwnego, że chciałby tak dalej. Tym bardziej, ze składki na ZUS ,choć terminowo odprowadzane, nie dadzą, jak Tuskowi ok. 80 tysięcy miesięcznie na cygara, breneki i pieluchy na emeryturze.

Zamiana dobra publicznego w dobro prywatne albo grupowe to wielkie dzieło ideologiczne B. Komorowskiego i jego różnobarwnych, wielopartyjnych lecz ideowo jednorodnych kompanii. Udała im się zamiana państwa w jeden wspólny rynek, co sie udało wyprzedano komu się dało, co mniej chodliwe, jak człowiek uczący sie, chory, bez opieki lub pracy, pozostało jako dyskomfort - jakieś ostatnie szpitale, jakieś szkoły i przedszkola, trochę lasu i kilka spółek, które dają schronienie, wikt i opierunek. Żyć bowiem trzeba ,a żyje sie łatwiej ,gdy karmi państwo w sejmie, rządzie i samorządzie niż gdy państwo karmić trzeba  z kieszeni własnej.

W Gdańsku partyjny kolega prezydenta RP jeszcze z czasów SKL, pokazał jak wymigać się od prowadzenia szkoły podstawowe, ominąć kartę nauczyciela i otworzyć ścieżkę komercjalizacji jak w przypadku spółek szpitalnych. Za pieniądze z budżetu Gdańska, opisane jako celowe w uchwale budżetowej, wystawiono szkołę, która bez dzieci i pedagogów, była tylko budynkiem za ok 40 mln złotych. Żeby prawa nie drażnić ,na budynek tak wystawiony ogłoszono przetarg na najem powierzchni, a nie na najem szkoły wybudowanej ze środków budżetowych. Na tej powierzchni zwycięzca przetargu na dzierżawę metrów kwadratowych otwiera szkołę, która choć publiczna tak naprawdę jest prywatna, bo staje się własnością pozagminną. Płacąc gminie roczny czynsz biurowy, nowy właściciel zapewnia sobie ok.6 mln przychodów, bo szkole należy się  z urzędu kontrakt czyli roczna subwencja na jednego ucznia. To tak jak ze szwalnią w Bangladeszu tyle że bliżej; budujemy wam fabrykę, dajemy surowiec, kupujemy cała produkcje, a po godzinach jak macie ochotę "róbta co chceta" - podnajmujcie salę, uczcie pływania, produkujcie lub handlujcie jak potraficie.

Każdy chyba chciałby mieć taką fabrykę zbudowaną przez sponsora, który na dodatek zapewnia zlecenie i wykupi całą produkcję, nieprawdaż? A zmniejszając koszty, na przykład wynikające z obligacji społecznych zapisanych w karcie nauczyciela czy kodeksie pracy, można optymalizować i wynik szkoły, i szpitala. A o wynik netto chodzi w nowym świecie przede wszystkim, koszty niezatrudnienia nauczycieli czy pielęgniarek to już koszty publiczne pokrywane z resortu pracy i polityki społecznej. A wynik netto, szkoły czy szpitala, który sprzedaje usługi medyczne według cennika a nie leczy chorych, jest jak najbardziej nasz prywatny. Jak się ograniczy leczenie kardiologiczne, to nie będzie 4 mln zł strat, a będą premie dla zarządu a może i rady nadzorczej. Jak się szkołę wystawi poza gminę, to swoje wrzaski nauczyciele niech kierują do właściciela szkoły.

Wbrew cnotom obywatelskim wpisanym do nazwy platformy partyjnej, państwo polskie przez nią wystawiane jest wobec obywateli wstrętnie nieprzyjazne. Za nic, poza ściąganiem podatków i licznych kar administracyjnych, dystrybucją zakazów i nakazów, nie chce odpowiadać, do dostarczania żadnych usług opłaconych podatkami nie czuje się zobowiązane. Usługi te, poza militarnymi i tajnymi specjalnej użyteczności dla władzy, traktuje jako koszt zbędny i rynkowo niezasadny. Drastyczność naruszeń tych uprawnień, których solidne fundamenty opisano w rozdziale II Konstytucji RP, przestała ze względu na ich intensywność drażnić obywateli otumanionych rynkowym terrorem. Zamiast zwalczać nieodpowiedzialność państwa, zdezorientowani co do swych uprawnień zbierają jakieś grosiki na protezę, operację nóżki dziecka 2.letniego,kardiomonitor albo fundację celebrytów czy milionerów z TVN albo Polsatu, którzy za grosze uzbierane od biedaków poddanych codziennemu praniu mózgów, wyświadczą komuś filantropijną łaskę, w której świetle sie ogrzeją. Jak Paweł Adamowicz pierogami Piotra Dzika przy karmieniu bezdomnych i zubożałych "drogich Gdańszczan".

Za taką Polską całym swoim życiem opowiada sie Bronisław Komorowski. Nie jest to Polska społecznej solidarności, której stosowanie B. Komorowskiemu poleca Konstytucja RP. To jest Polska społecznego darwinizmu, którą prezydent i jego koledzy pokroju P. Adamowicza aplikują codziennie swoim obywatelom. Dysonans ten 1 maja powinien być głośno deklamowany zarówno przez lewicę laicką jak i chrześcijańską, by obywatele zdążyli 10 maja odmienić biega zdarzeń , zanim traktowani jak rabusie we własnym kraju będą celem strzelniczym dla zawadiackich konsumentów władzy.

Zobacz profil polityka: Marek Formela

Komentarze